Autrefois

2004:
11, 12

2005:
1, 2, 3, 4, 5, 6,
7, 8, 9, 10, 11, 12

2006:
1, 2, 3, 4, 5, 6,
7, 8, 9, 10, 11, 12

2007:
1, 2, 3, 4, 5, 6,
7, 8, 9, 10, 11, 12

2008:
1

6 maja 2007

Jedni piją, inni tańczą, jeszcze inni bawią się na weselu. W związku z tym kilka refleksji, z dużą ilością testosteronu inside. Raz, że tancerze i fryzjerzy rodzaju męskiego sprawiają, że moja wiara w rodzaj ludzki chwieje się w posadach. Jak można tak wyglądać i tak to marnować? Dwa, wciąż w temacie, że większość (czyli całe szczęście nie wszyscy) nadających się mężczyzn albo należy do wyżej wspomnianej kategorii, albo jest na najlepszej drodze do ołtarza, w związku z czym doprawdy: pfff. No i trzy, że przeraża mnie fakt, że jestem już w wieku, kiedy można wyjść za mąż/ożenić się*, mieć dzieci, to jest legalne i ludzie to robią. No bo jak to?

*niepotrzebne skreślić

[5]


14 maja 2007

Błyszczę intelektem.

K: I wylądowałyśmy na tym koncercie.
M: Dużo ludzi było?
K: Tłumy nieprzebrane!
M: To trzeba było się przebrać?
Chwila konsternacji.
Uczcijmy to chwilą ciszy.

[0]


22 maja 2007

Sesja, brak czasu, gorąc i horror. Nie mam czasu sama dla siebie i na siebie, na innych, na przyjemności lub nieprzyjemności. Nie ma takiego momentu, w którym nie robiłabym czegoś konstruktywnego, aż mnie to dziwi, a jeszcze ponad miesiąc tych nerwów, stresu, niemaniaczasunanic i niemaniamniedlanikogo. Tak sobie tylko mówię, bo przecież wiem, że dla niektórych będę na pewno. Ale czasami myślę sobie, że cena zdobycia wykształcenia wyższego jest za wysoka. Tylko czasami, ale za to intensywnie. - To zdanie jest niepoprawne, bo zamiast do ostatniej części poprzedniego zdania, odnosi się do jego początku, ale jest zrozumiałe, więc je zostawiam.

Where are those lazy, hazy, crazy days of summer?

[0]


Vous
Pisz

Eux

Jakub

Annuszka
Dominik
Joanna
Karolina
Kasia
Klaudia
Marta

Projekt mój
Grafika stąd