Stało się to, czego się obawiałam - spotkałam go na ruchliwym kampusie uniwersyteckim. Szczęściem i ja i on się spieszyliśmy, ale i tak to takie dziwne, że ja tam studiuję, prawda? I strzeliłam sobie focha, a co. Dla zasady. Zdążyłam w ciągu pięciu minut, za to, że istnieje.
Zaliczyłam pierwsze kolokwium z gramatyki francuskiej i jestem z siebie dumna, tak dla równowagi psychicznej.
Ale istnieje coś, a raczej ktoś jeszcze, co przeważa szalę równowagi na stronę optymizmu. Muzeum Powstania Warszawskiego warto zobaczyć. Warto z nim, trzeba dodać. I Coffee Heaven z zapadającym się fotelem.
I tyle, o.
Uśmiech, proszę.
mes 23.11.2005 :: 22:40 a ja o ten spokoj blagam spojrzeniem kazdego dnia na korytarzu i czasami w strone drzwi z napisem 'rektor' - nie pomaga 83.30.104.6
|
con-amore 23.11.2005 :: 21:54 też o tym myślałam :) ale do świąt jeszcze kawałek, nie wiadomo jak to będzie. jakby co, zgadamy się ;D 80.49.152.76
|
incognito 23.11.2005 :: 21:38 Kamila, co ty na to, żebyśmy spotkały się w rocznicę naszego spotkania? :)
mes, ja jestem baardzooo spokojna...
212.76.37.138
|
kacha 23.11.2005 :: 17:03 ... a fe tam, fochowac sie ;P
ja francuski troche polozylam, ale coz tam... :> 82.139.12.69
|
mes 22.11.2005 :: 23:15 kolokwium z tego, kolokwium z tamtego... na mnie, po 8 z kolei nie robi to zadnego wrazenia... troche spokoju! 83.30.79.160
|
con-amore 22.11.2005 :: 19:25 Coffee Heaven szczególnie :D 80.49.152.76
|